Kosmetyki Ziaja- tak czy nie?

www.urodamoda.blog.pl

www.urodamoda.blog.pl

Hej!
Ostatnio, robiąc małe porządki, zauważyłam, że używam wielu kosmetyków firmy Ziaja. To fakt, zawsze lubiłam tę firmę, ale nie przypuszczałam, że uzbierało mi się aż tyle produktów tej marki. Dlatego też wpadłam na pomysł napisania tej ‚mini-recenzji’. Wiem, że zawsze zanim coś kupię, lubię poczytać opinie innych dziewczyn, dlatego ja także podzielę się moimi spostrzeżeniami- może komuś się przydadzą.
Zacznijmy od kilku słów na temat samej firmy. Poszperałam trochę i dowiedziałam się, że została ona założona w 1989 roku przez dwoje farmaceutów, a pierwszym produktem był (sprzedawany do dziś)- krem oliwkowy. Kosmetyki (o czym nie wiedziałam)- nie są testowane na zwierzętach. Marka jest dostępna nie tylko w Polsce, ale też np. w Czechach, Finlandii, Irlandii, a nawet w Tajwanie, Japonii, Wietnamie czy na Filipinach!
Ale przechodząc do rzeczy…

1. Tonik ogórkowy. Jest idealny do odświeżenia skóry. Produkt delikatny, o przyjemnym ogórkowym zapachu. Używam go codziennie rano w celu oczyszczenia twarzy. Nie podrażnia, nie zapycha, nie wysusza. Cena to około 6 zł.

2. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Pisałam już o nim, ale powiem jeszcze raz, że dla mnie jest to produkt genialny. Nie wysusza okolic oczu, ani nie piecze. Bez problemu usuwa mascarę (fakt- nie używam wodoodpornej). Kilka dni temu kupiłam kolejne opakowanie (już nie wiem które to). To prawda- zostawia lekko tłustawą powłokę wokół oczu, ale ja i tak zawsze po demakijażu przecieram jeszcze twarz tonikiem, dlatego w ogóle mi to nie przeszkadza. Cena to około 6 zł za 120 ml.

3. Oczyszczanie, liście manuka. Pasta do głębokigo oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Liście manuka- czyli nowa seria kosmetyków Ziaja. Słyszałam o nich wiele dobrego i postanowiłam przetestować na własnej skórze. Pastę można stosować na dwa sposoby- albo jako codzienny peeling, albo jako maseczkę (dwa razy w tygodniu pozostawić na 5-10 minut). Ja od początku kupowałam ją z myślą o masce. No i cóż…oczyściłam twarz tonikiem, zwilżyłam wodą, nałożyłam cienką warstwę na około 7 minut, zmyłam, i…WOW! To była chyba moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam swoją gładką, czyściutką twarz, bez zaskórników. Naprawdę- pierwszy produkt, który daje natychmiastową i widoczną różnicę. Nie wiem, jak sprawdza się w użytku codziennym (widziałam opinię, że jest za silna do używania każdego dnia), ale to już same musicie spróbować. Ceno to około 8zł za 75 ml.

4. Anty- perspirant. Bloker. Zdecydowanie- daje radę. Na co dzień nie mam problemu z nadmiernym poceniem, ale gdy zbliża się jakieś stresujące wydarzenie (np. egzamin, rozmowa wstępna itp.)- śmiało po niego sięgam. Używam kosmetyku w ten sposób, że przez dwa dni z rzędu aplikuję go na wysuszoną skórę pach (tylko nie dopiero co po depilacji!) i zostawiam na noc. Trzeciego dnia nie ma mowy o kłopotliwym poceniu. Kiedyś używałam preparatu Etiaxil, ale czasami po prostu nie mogłam wytrzymać z bólu. Tutaj nic mnie nie szczypie, nie piecze, nie swędzi. Działa delikatniej, ale tak samo dobrze robi to, co ma robić. Cena to około 8 zł za 60 ml.

5. Balsam do ciała. Masło kakaowe. Przyjemnie nawilża, skóra wydaje się jakby bardziej rozświetlona (choć nie zawiera żadnych drobinek). Ładnie się rozprowadza- nie ma zbyt gęstej konsystencji, stąd wydaje się taki ‚lekki’. Bardzo lubię ten produkt na lato, bo po jego użyciu już opalona skóra ma jakby głębszy, bardziej kakaowy kolor (tak mi się przynajmniej wydaje). Co do zapachu- bardzo ładny, choć po dłuższym czasie lekko męczący (jak chyba wszystkie kakaowo- czekoladowe). Cena to około 7 zł za 200 ml.

6. Intima- kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem laktobionowym. Co tu dużo pisać- bardzo przyjemny kosmetyk. Jest delikatny, ma ładny zapach i kremową konsystencję. Świetnym rozwiązaniem jest pompka. Bardzo wydajny. Cena to około 13 zł za 500 ml. (ale jest też mniejsza pojemność- 200 ml.)

7. Kozie Mleko, Krem do rąk i paznokci. Łagodny kosmetyk o przyjemnym zapachu. Bardzo nie lubię, gdy krem do rąk po wchłonięciu pozostawia taką jakby klejącą powłokę. Ten zdecydowanie wchłania się szybciutko i jest niewyczuwalny, a dłonie są niesamowicie aksamitne i gładkie. Jedynym ‚ale’ jest kwestia nawilżania. Na początku wydawało mi się, że nawilża, ale ostatnio zauważyłam, że moje dłonie są lekko wysuszone. Jest to chyba jedyny produkt, który na pewno wymienię na jakiś inny (co nie oznacza, że ten jest zły, po prostu nie zżyłam się z nim aż tak bardzo, żeby nie wypróbować nic innego). Cena to 7 zł za 80 ml.

8. Intensywna Pielęgnacja Włosów. Maska do włosów `Intensywna odbudowa ceramidy`. Nowy produkt w mojej kolekcji, do którego zakupu skusiły mnie pozytywne opinie i niezbyt dobra kondycja moich włosów. Użyłam jej dwa razy (zmyłam po około 8 minutach) i- jestem zadowolona. Na plus zasługuje fakt, że nasze włosy są po niej gładsze, bardziej lśniące i wydają się być zdrowsze. Nie obciąża ich, ułatwia rozczesywanie. Nie daje jednak żadnych spektakularnych efektów- może się czepiam, ale jakoś nie jest to produkt idealny. Wydaje mi się, że będę szukać czegoś bardziej nawilżającego, choć, jak mówię- po dwóch użyciach nie chcę wydawać ostatecznej opinii. Cena to około 8 zł za 200ml.

Podsumowując- jestem zdecydowanie na TAK! Jest to świetna i niedroga polska marka. Jak same widzicie- wszystkie te produkty kosztują w granicach 10 zł. Na pewno będę testować kolejne wyroby Ziaji i pisać Wam na bieżąco o odkrytych perełkach. Czekam też na Wasze rekomendacje! Jest coś, co mogłybyście mi polecić? :)
Pozdrawiam!!

Mój codzienny makijaż- recenzja produktów.

www.urodamoda.blog.pl

www.urodamoda.blog.pl

Hej, Kochani!
Po bardzo długiej przerwie, przychodzę do Was z nowym wpisem. Dzisiaj zajrzymy do mojej kosmetyczki!
Opowiem Wam, jakich produktów używam na co dzień. Ale od początku… Zacznijmy może od pytania- czego oczekuję od mojego dziennego makijażu. Przede wszystkim zależy mi na tym, aby był on naturalny- ma jedynie lekko ‚ulepszać’ mój wygląd, a nie tworzyć mi na twarzy maskę (która w świetle dziennym naprawdę jest widoczna i nie wygląda dobrze). Po drugie- musi być szybki i łatwy do wykonania (smokey eye o 7 rano nie wchodzi w grę). No dobra- to przejdźmy do omawiania produktów!

1. Krem BB. Under Twenty. Na co dzień rezygnuję z podkładu i używam jedynie lekkiego kremu BB. Przez dość długi czas stosowałam krem BB z Garniera (zużyłam chyba 4 czy 5 opakowań), ale zachęcona świetnymi opiniami- postanowiłam zakupić produkt Under Twenty. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę! Kosmetyk jest rzeczywiście bardzo dobry- daje lekkie krycie i nawilża skórę. Twarz po nałożeniu go wygląda dużo lepiej, chodź z drugiej strony- wcale nie widać, żebyśmy coś miały na twarzy. Można też śmiało ten produkt ‚budować’, dodając kolejne warstwy i poprawiając krycie. W ciągu dnia nie utlenia się, nie ciemnieje i nie zmienia koloru. Ciężko mi w sumie określić jak z trwałością, bo po jakimś czasie po nałożeniu, krem jakby ‚wsiąka’ w skórę, wtapia się w nią. Są dwa kolory (01, 02). Ja używam odcienia 01 (bardzo jasny), który z bronzerem i różem jest ok, chociaż następnym razem wybiorę jednak 02. Cena to około 18 zł za 75 ml.

2. Collection Lasting Perfection Concealer. Korektor to drugi punkt mojego makijażu. Nakładam go pod oczy i na jakieś ewentualne niedoskonałości. Co mogę powiedzieć o tym produkcie- kryje bardzo dobrze i utrzymuje się naprawdę długo. Nie zbiera się pod oczami. Mam kolor 01, który też chętnie zamieniłabym na lekko ciemniejszy 02. Jedynym minusem jest chyba tylko jego dostępność (w grę wchodzi jedynie zakup przez internet). Ja płaciłam coś około 30 zł.

3. Rimmel. Stay Matte. Jako, że krem BB daje wykończenie dalekie od matowego- puder jest w moim makijażu niezbędny. Od baaardzo długiego czasu używam produktu z Rimmela i mogę z pełnym przekonaniem go polecić- świetnie matowi skórę i to naprawdę na długo. Mój kolor- 01 Transparent. Kosztuje około 25 zł.

4. W7 Honolulu Bronzer. Chyba najlepszy matowy bronzer w tej strefie cenowej, jaki kiedykolwiek miałam. Kolor jest idealny i niezwykle uniwersalny- myślę, że będzie pasował zarówno dziewczynom o ciemniejszej karnacji, jak i tym bardzo bladym. Co najważniejsze dla mnie- nie wpada w pomarańcz. Jest całkowicie matowy (moim zdaniem to także ogromny plus). Cena to około 12-15 zł (dostępny w internecie). Bardzo wydajny. Bronzer nakładam prawie zawsze, pomijam go jedynie wtedy, gdy naprawdę bardzo się spieszę.

5. Róż Bourjois. Świetny i niezwykle wydajny produkt. Gama kolorystyczna jest ogromna, myślę, że każda z nas znajdzie coś dla siebie. Ja mam odcień nr 16 (Rose Coup de Foudre), który posiada delikatne drobinki, dlatego ładnie naszą buzię rozświetla (ale nie jest to absolutnie efekt rzucający się w oczy). Ma przyjemny różany zapach. Bardzo podoba mi się też opakowanie z lusterkiem. Uważam, że jest to jeden z najważniejszych elementów mojego makijażu, gdyż po jego użyciu skóra wygląda od razu na bardziej wypoczętą i radosną. Cena to 49,99 zł.

6. Avon. SuperShock Gel Eyeliner Pencil. Żelowa kredka to chyba najlepszy produkt marki Avon, jaki miałam okazję używać (bardzo lubię też ich bazę pod cienie). Mam ją w kolorze czarnym i używam na górnej linii wodnej. Jest to mój ulubiony makijażowy trick, gdyż pięknie zagęszcza nam rzęsy, a przy tym jest kompletnie niewidoczna. Naprawdę- różnica jest ogromna. Kredka utrzymuje się przez cały dzień, nie przechodzi na dolną linię wodną, nie rozmazuje się- ideał! Cena to około 16 zł.

7. Essence. I love extreme. Crazy volume mascara. Najlepsza mascara, jakiej kiedykolwiek używałam! Pięknie wydłuża rzęsy, dodaje objętości, utrzymuje się cały dzień, nie robi efektu pandy. Maluję również dolne rzęsy (jeśli tego nie robicie- spróbujcie!), ale zawsze miałam problem, bo po kilku godzinach pod moimi oczami pojawiały się ciemne plamy. Z tym produktem nie mam z tym problemu. Niestety, nie jestem posiadaczką długich rzęs, ale ta mascara naprawdę daje radę. Chyba jedyny minus to fakt, że dość szybko wysycha (po 2, no może max 3 miesiącach), ale jak za cenę 10,99 zł, to można przeboleć. Ogólnie, muszę powiedzieć, że mascary firmy Essence są bardzo dobre i tanie, ale ta jest najlepsza ze wszystkich, które testowałam. Polecam!

8. Lovely- Eye liner. Essence- Lash and Brow Gel Dlaczego w podpunkcie dotyczącym brwi znajduje się eye liner? Sama nie wiem- jest to po prostu pierwszy i jedyny produkt do brwi, jaki kiedykolwiek testowałam, dlatego nie będę tu dla was ‚ekspertem w tej dziedzinie’ (nie żebym była ekspertem w jakiejkolwiek innej:)). Po prostu jakieś dwa lata temu stwierdziłam, że moja twarz wygląda jakoś niewyraźnie, że brakuje jej charakteru i postanowiłam zainwestować w produkt do brwi właśnie. Nie miałam o tym za bardzo pojęcia, dlatego wzięłam pierwszą lepszą tanią kredkę i postanowiłam spróbować. Różnica była ogromna i tak oto używam jej do dzisiaj.
U mnie sprawdza się super, ale tak, jak mówię- nie mam porównania. Żel z Essence jest, szczerze mówiąc- średni. Cieszę się nawet, że już się kończy, na pewno rozejrzę się za czymś innym. Czekam też na Wasze rekomendacje!

9. Bebe- silky vanilla. Błyszczyk- Wibo, Lip Sensation. Najlepsza szminka ochronna, której używam od kilku dobrych lat. Jest to moje może 10 opakowanie. Pięknie pachnie, świetnie nawilża i do tego dodaje ustom lekki błysk. Błyszczyk jest po prostu ok- nic spektakularnego, ale nie skleja ust, ładnie pachnie i pozostawia delikatny beżowy kolor. Producent obiecuje nam efekt XXL, no ale cóż…same wiecie. Nie utrzymuje się szczególnie długo. Niestety, nie mogę nigdzie znaleźć informacji o tym, jaki to kolor. Cena- około 10 zł.

I to już wszystko :) Wykonanie makijażu zajmuje mi 5-10 minut, robię go właściwie automatycznie, także idzie sprawnie i szybko.
Napiszcie mi, jak to wygląda u Was. Może są jakieś produkty, które mogłybyście mi polecić. I czy, Waszym zdaniem, ta ilość kosmetyków, których używam to dużo czy mało jak na co dzień :)
Pozdrawiam!!!

Moje ulubione perfumy

Hej, Dziewczyny! :) Witajcie po długiej przerwie, ale ferie, odpoczynek…i jakoś tak wyszło:) Dzisiaj przyjemny temat, czyli moje ulubione perfumy. Nie byłam może nigdy największą fanką zapachów, ale myślę, że ładne perfumy, to konieczne dopełnienie każdego stroju :) Nie przedłużając więc…

1. Mango- Lady Rebel. Moim zdaniem perfumy bardzo ‚uniwersalne’, tzn nie są one ani za bardzo kwiatowe, ani za mocne, ani za słodkie, ani za bardzo duszące…taki zapach, który (moim zdaniem) spodoba się większości, dość ‚bezpieczny’. Jest to moje drugie opakowanie. Na pewno ogromnym plusem jest cena (z tego, co wiem kosztują trochę ponad 100zł). Są dostępne w perfumeriach Sephora. Osobiście bardziej pasują mi na letnie miesiące, ale nie jest to zapach, który bezwzględnie nie pasuje na zimę czy jesień.

2. Gucci- Envy Me. Perfumy znacznie droższe, bardziej ekskluzywne i wykwintne. Moim zdaniem, jest to zapach naprawdę piękny, subtelny i kobiecy, ale zarazem ma w sobie coś ostrzejszego, przez co na pewno nie jest mdły ani za grzeczny. Używam ich raczej na specjalne okazje, kiedy chcę pachnieć i czuć się inaczej niż na co dzień.

3. Escada- Magnetism. Chyba moje ulubione perfumy…mają dla mnie to ‚coś’. Osobiście uwielbiam słodkie zapachy i to jest właśnie jeden z nich. Mogę używać ich przez cały rok, niezależnie od miesiąca czy pogody. Jak już pisałam- są słodkie, ale nie mdłe czy męczące. Zakupiłam drugie opakowanie, bo, mimo że, nie używam ich codziennie, to nie wyobrażam sobie nie mieć ich w swojej toaletce :) Z moich trzech ulubieńców plasują się w środku, jeżeli chodzi o cenę (około 140zł/ 100ml). Sprawdźcie, powąchajcie i dajcie znać co o nich myślicie! :)

A jakie perfumy Wy mogłybyście mi polecić? Piszcie i do następnego razu! :)

Zakupy wyprzedażowe

Hej, Kochane!
W ten piękny, słoneczny poranek chciałabym podzielić się z Wami moimi zdobyczami z wyprzedaży. Do sklepów ruszyłam z siostrą już pierwszego dnia po świętach, bo stwierdziłam, że pewnie będzie mało ludzi, rzeczy nie będą jeszcze przebrane. Jak się jednak okazało, większość miała podobny plan jak ja i osób było więcej niż tuż przed świętami. No ale pochodziłyśmy i coś tam udało się znaleźć. Później byłam jeszcze kilka razy, nieraz coś dorwałam, nieraz nie- różnie. Generalnie, powiem Wam, że jakoś w tym roku nie zaszalałam…nie chcę mówić, że promocje były słabe czy coś, w sumie promocje były ok, pełno ubrań w całkiem fajnych cenach, ale ja jakoś po prostu nie mogłam się na nic zdecydować. Nie będzie tego dużo, dosłownie kilka rzeczy (kupiłam też ubrania w cenie regularnej, ale stwierdziłam, że jak pokazuję promocje, to będę się tego trzymać). Napiszcie koniecznie Wam udało się upolować! Buziaki!!! :)

Cubus. Cena 9,99zł (przecenione najpierw z 34,99zł na 19,99zł, a ostatecznie na 9,99zł)

TALLY WEiJL. Cena: 19,99zł (nie pamiętam z ilu był przeceniony)

Stradivarius. Cena: 19,99zł (przeceniona z 29,99zł, z tyłu- prześwitująca)

Cubus. Cena: 39,99 zł (przeceniona z 79,99zł, z tyłu- prześwitująca)

Stradivarius. Cena: 79,99zł (przecenione z 119,99 zł)

Wieczorny demakijaż i pielęgnacja

Hej!

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, czego używam do codziennego wieczornego demakijażu i pielęgnacji. I bez zbędnego gadania- zaczynamy! :)
Perfecta- płyn micelarny. Dobry produkt, który w miarę ok zmywa makijaż twarzy. Z oczami nie radzi sobie najlepiej, ale nie kupiłam go w tym celu, dlatego nie narzekam. Zapłaciłam za niego około 11 zł w Rossmanie (była jakaś promocja), tuż przed Sylwestrem i zostało mi trochę mniej niż połowa (używam codziennie), dlatego uważam, że wydajność nawet w porządku. Raczej nie kupię go ponownie, ale nie dlatego, że był zły czy się nie sprawdził, po prostu chciałabym przetestować coś nowego :)

Ziaja- dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Cóż mogę o nim powiedzieć…może tylko tyle, że jest to moje piąte opakowanie i nadal nie mam zamiaru szukać ani próbować niczego innego. Produkt jest dwufazowy (co niestety ciężko zobaczyć na zdjęciu, bo została mi resztka). Świetnie radzi sobie z każdym makijażem oczu (również wodoodpornym). Ogromną zaletą jest też cena- około 6 zł. Jeśli więc szukacie czegoś świetnego i niedrogiego- z całym przekonaniem polecam!

Nivea- tonik łagodzący. Kolejnym krokiem jest tonik. Obecnie używam tego, chociaż nie jest to produkt, do którego jestem jakoś szczególnie przywiązana. Jak mi się skończy, to pewnie kupię coś nowego do przetestowania. Jednak nie mogę powiedzieć o nim złego słowa- oczyszcza z resztek makijażu, odświeża skórę, nie podrażnia, nie wysusza. Produkt jak najbardziej dobry. Jeśli macie ochotę spróbować- polecam.

Avon Solutions- Truly Radiant. Garnier- Essentials Hydration. Czas na pielęgnację! Najpierw krem pod oczy. Od mniej więcej dwóch tygodni używam tego z Avonu. Jest, moim zdaniem- średni. Po pierwsze, lekko podrażnia moje oczy (czasami po nałożeniu go mam uczucie lekkiego łzawienia, pieczenia). Po drugie, nie zredukował spektakularnie ciemnych worków pod oczami, chociaż za to go jeszcze nie przekreślam- może na efekty trzeba poczekać trochę dłużej. Oczywiście- zużyję go do końca i zobaczymy (cena- około 13 zł). Jeżeli natomiast chodzi o drugi produkt, to jest już zdecydowanie lepiej. Krem z Garniera przede wszystkim świetnie nawilża. Skóra rano wygląda na bardziej promienną i wypoczętą. Ratuje sytuację także po nieprzespanych nocach. Odstawiłam używanie tego produktu na jakiś czas i zdecydowanie widziałam różnicę. Na ogromną pochwałę zasługują także- cena (poniżej 10zł) i wydajność (nie musimy nakładać go dużo, używam od jakichś 3 miesięcy i wystarczy jeszcze na przynajmniej miesiąc). Szybciutko się wchłania. Polecam!

Maseczka oczyszczająca- Avon Planet Spa, Turkish Thermal Baths

Hej, Kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją oczyszczającej maseczki do twarzy firmy Avon. Produkt pochodzi z tej chyba bardziej ‚ekskluzywnej’ linii- Planet Spa. Maseczka, według producenta, ma pozostawić naszą skórę oczyszczoną i świeżą. Cena katalogowa to około 12-13 zł. Posiadam ją od mniej więcej miesiąca i używam raz do dwóch razy w tygodniu. Stosowanie zaczynam od oczyszczenia twarzy tonikiem, a następnie nakładam średniej grubości warstwę koloru lekko brązowego. Po około 2-3 minutach jakby zastyga i zmienia barwę na jasnoróżową (zdjęcia poniżej). Producent zaleca pozostawienie maseczki na 5 minut. Ja trzymam ją około 5-6 minut, po czym zmywam dokładnie letnią wodą, a twarz wycieram ręcznikiem. Szczerze mówiąc, po zmyciu skóra nie jest jakoś szczególnie gładka, mam zawsze wrażenie, że nie usunęłam do końca produktu, dlatego świetnie sprawdza się tutaj tonik oczyszczający.
Podsumowując- produkt nie szkodzi, ale też jakoś szczególnie nie pomaga. Tzn, chodzi mi o to, że nie ma jakichś spektakularnych efektów oczyszczenia, wygląd skóry nie poprawia się o 180 stopni. Plusem jest dla mnie to, że nie trzeba trzymać maseczki długo. Na pochwałę zasługuje także przyjemny zapach. Ani nie polecam, ani nie odradzam :) Moja ocena to…5/10 :)
A czy Wy stosowałyście jakieś inne maseczki z Avonu? Jak działają? Czekam na komentarze i do następnego postu.
Buziaki!

Zdjęcia maseczki tuż po nałożeniu i po kilku minutach, gdy zmienia kolor na jasnoróżowy.

Początek :)

Witajcie, Kochani!
Od kilku dobrych lat śledzę nowości kosmetyczno- modowe. Wszystko zaczęło się od filmików Dulce Candy na Youtubie. Później odkryłam inne vlogerki, obserwowałam jak ta cała ‚vlogovo-youtubowa’ moda wchodzi do Polski. Teraz w subskrybcjach mam chyba 60 dziewczyn, które regularnie oglądam. Jednak słuchając codziennie o nowych produktach do makijażu czy pielęgnacji nie sposób nie kupić choć niektórych rzeczy, o których mówią dziewczyny. I w ten właśnie sposób również ja zbudowałam sobie dość sporą (chociaż bez przesady) kolekcję kosmetyków. Sama wiem, które produkty mogłabym polecić, a przed którymi Was ostrzec, dlatego od dłuższego czasu chodziła mi po głowie myśl o założeniu bloga (bo na kanał na youtubie chyba nie jestem dość odważna ;).
I oto jest! Mój własny blog, na którym chciałabym:
- publikować recencje najróżniejszych produktów
- pokazywać Wam, co kupiłam, co lubię
- wstawiać moje ‚modowe propozycje’- czyli po prostu pokazywać w co ubieram się na co dzień i co lubię nosić :)
- dzielić się z Wami moim życiem (troszkę ;)
- nawiązywać nowe kontakty, poznawać nowe dziewczyny, które też lubią po prostu….dobrze wyglądać!

Mam nadzieję, że to wszystko jakoś się uda. I bez zbędnego gadania- do następnego postu już wkrótce!
Buziaki!